Nie potrzebujesz dyplomu lekarza ani ratownika, żeby pomóc poszkodowanemu. W polskim prawie masz nawet obowiązek udzielić pomocy osobie w bezpośrednim niebezpieczeństwie utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu – w granicach swoich możliwości. Najprostsza i często najważniejsza pomoc to wezwanie 112 oraz zabezpieczenie miejsca zdarzenia.
Co mówi prawo?
Art. 162 Kodeksu karnego przewiduje odpowiedzialność za nieudzielenie pomocy człowiekowi znajdującemu się w położeniu grożącym bezpośrednim niebezpieczeństwem utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, gdy możesz pomóc bez narażenia siebie lub innej osoby na niebezpieczeństwo.
W praktyce oznacza to:
- nie musisz być medykiem,
- masz działać w zakresie tego, co potrafisz i co jest bezpieczne,
- sam fakt wezwania pogotowia i nieuciekania z miejsca zdarzenia już ma znaczenie,
- nie jesteś zobowiązany do heroicznych czynów kosztem własnego życia (np. wchodzenia pod jadący samochód).
Co wolno i warto robić bez uprawnień?
- Zabezpieczyć miejsce – światła awaryjne, trójkąt, kamizelka, żeby nie doszło do kolejnego wypadku.
- Wezwać 112 i jasno podać lokalizację, liczbę poszkodowanych, czy ktoś oddycha, czy jest przytomny.
- Porozmawiać z poszkodowanym, uspokoić, nie pozwalać mu wstać „na siłę”, jeśli podejrzewasz uraz kręgosłupa.
- Zatamować widoczne, silne krwawienie – ucisk bezpośredni czystą tkaniną / opatrunkiem (rękawiczki, jeśli masz).
- Ułożyć nieprzytomnego, który oddycha, w pozycji bezpiecznej (bocznej ustalonej), o ile nie ma podejrzenia urazu kręgosłupa i nie jesteś w stanie go stabilizować inaczej.
- Rozpocząć RKO (uciski klatki piersiowej), jeśli ktoś nie oddycha – według aktualnych wytycznych pierwszej pomocy. Lepsze niedoskonałe RKO niż żadne.
- Okryć poszkodowanego (koc, kurtka), chronić przed wychłodzeniem lub upałem.
Ważne: Prawo nie wymaga od Ciebie idealnej procedury medycznej. Wymaga, żebyś nie odwrócił się i nie odszedł, gdy możesz realnie pomóc – choćby telefonem i zabezpieczeniem miejsca.
Czego nie robić?
- nie wyjmować poszkodowanego z auta „na siłę”, jeśli nie ma bezpośredniego zagrożenia (ogień, dym, tonięcie) – możesz pogłębić uraz kręgosłupa,
- nie podawać leków „z własnej apteczki” (przeciwbólowe, sercowe itd.), chyba że poszkodowany o to prosi i ma swoje leki,
- nie nastawiać złamań, nie zszywać ran, nie wykonywać zabiegów, których nie znasz,
- nie narażać siebie – najpierw własne bezpieczeństwo (ruch na drodze, ogień, prąd, agresja),
- nie utrudniać dojazdu karetce i nie blokować miejsca zdarzenia bez potrzeby.
Czy mogę ponieść odpowiedzialność za błąd?
Przy pomocy udzielanej w dobrej wierze, w nagłej sytuacji i w granicach rozsądku, nie jest standardem pociąganie świadków do odpowiedzialności za zwykłe, nieumyślne niedociągnięcia. Ryzyko prawne jest znacznie większe przy całkowitym braku pomocy niż przy próbie działania zgodnego z podstawową pierwszą pomocą. Oczywiście celowe wyrządzenie szkody albo skrajnie nierozsądne działania to inna sprawa.
Minimum, które zawsze możesz zrobić
- Zabezpiecz siebie i miejsce zdarzenia.
- Zadzwoń na 112.
- Sprawdź, czy poszkodowany reaguje i oddycha.
- Zatrzymaj silne krwawienie uciskiem.
- Jeśli nie oddycha – RKO do przyjazdu służb (lub do wyczerpania sił / przekazania ratownikom).
- Nie zostawiaj poszkodowanego samego, jeśli to możliwe.
Kurs pierwszej pomocy: Warto przejść choćby krótki kurs RKO i tamowania krwotoków. Uprawnienia medyczne nie są wymagane – liczy się wiedza i gotowość do działania.
Podsumowanie
Tak – możesz i w sytuacji bezpośredniego zagrożenia życia powinieneś pomóc, nawet bez uprawnień medycznych. Obowiązek dotyczy działań w granicach Twoich możliwości: 112, zabezpieczenie miejsca, podstawowa pierwsza pomoc, RKO, ucisk na krwawienie. Nie musisz być lekarzem. Musisz nie być obojętny.